Jesteś lekiem na całe zło

3

Ona i on. Samotni, łaknący bliskości, trochę poranieni przez przeszłe związki… 

Wypełniają swoje codzienne czynności jak zombie czekając aż spotka ich zbawienie w postaci tej drugiej połówki. Nigdzie nie wychodzą, każdy ich dzień wygląda tak samo. Snują się jak duchy w swoim życiu i nie dostrzegają tego co dzieje się dookoła. W końcu spotykają się na parapetówce u wspólnego znajomego. Ona ma niezłą figurę, jemu dobrze z oczu patrzy. Stępione alkoholem zmysły dają im znać, że to jest ta osoba na którą czekali całe życie. Bing bang big love.

Oboje czują się tak jakby wygrali milion na loterii i lot w kosmos. Wszystkie ich codzienne problemy zniknęły, nie ma przeszkód których nie mogliby pokonać. Wspólne plany, kolorowa przyszłość. Ona pakuje swojego kota w walizkę i wprowadza się do jego kawalerki w centrum miasta. On zachwyca się jej nieustającą gadaniną- przecież to takie słodkie. Ona uwielbia jego uroczą niezdarność. Dni mijają, uczucia stygną, a oni dalej wierzą, że ten związek to wybawienie od monotonii i jedyna właściwa droga do spełnienia w życiu. Każdą wolną chwilę spędzają ze sobą trzymając się za rączkę. Są szczęściarzami i to nie byle jakimi. Przecież takie coś przytrafiło się tylko im.

Czas mija, ona i on powoli schodzą ze swojego nieba na ziemię. Gdzieś tam w nich ciągle jest niepokój i jakaś taka dziwna nerwowość. W zasadzie, to nie są już dla siebie tacy idealni. Brakuje im pomysłów na wspólne weekendy. Wolny czas spędzają tkwiąc z nosem w swoim telefonach, patrząc jak znajomi dobrze się bawią i informują o tym innych na fejsie. Nagle nie mają o czym rozmawiać. Ona nie wie skąd w niej tyle goryczy, on woli myśleć o koleżankach z pracy niż o niej. Co się dzieje? Przecież miało być tak pięknie, a znów trafili na nieodpowiednie osoby. On zakłada słuchawki na uszy żeby nie słuchać ile ona gada. Jego niezdarność wywołuje w niej uczucie politowania. Pakuje kota do walizki…

Ona i on. Samotni, łaknący bliskości, trochę poranieni przez przeszłe związki…

Nie twierdzę, że związki są słabe. Ale drażni mnie to co widzę dookoła.  Zamiast szukać desperacko ratunku w drugiej osobie, spróbuj sam ogarnąć swoje życie. Znajdź swoją drogę i zajęcia, które dają ci spełnienie. Zajmij się czymś pożytecznym, a nie tylko czekaj na to, aż ktoś wybawi cię z twojego nudnego życia. Jest nudne i beznadziejne, bo ty nic nie robisz żeby to zmienić. I żadna inna osoba tego nie zmieni! Na dłuższą metę nikt inny nie da ci spełnienia i nie wypełni pustki jaką masz w sobie.

Szukając ratunku w drugiej połówce zachowujesz się jak smarkaty egoista, który wykorzystuje drugą osobę jak towar, który da mu chwilowe szczęście. A później do kogo będziesz mieć pretensje, że znowu nie wyszło? Pewnie nie do samego siebie…

Dopiero wtedy jak zrobisz porządek sam ze sobą, związek będzie nie tylko szczęściem, ale obłędną i kapitalną wspólną drogą.

Podoba Ci się? Skomentuj!