Kolorowe skarpetki nurkowe

julicza

W ostatni weekend byłam na wypadzie nurkowym na Zakrzówku. Jak to jest, że osoba korzystająca z wózka może nurkować? Ano normalnie. Bo w wodzie nie ma takich ograniczeń jak na lądzie. Jesteśmy lżejsi, a każdy ruch można wykonać wkładając w to znacznie mniej siły. Daje mi ono poczucie totalnej swobody i wolności, a chyba każdy z nas chce je czuć…

Ale żeby nie było tak łatwo pogoda nas nie rozpieszczała. Temperatura powietrza nie była zbyt przyjazna, trochę wiało i padał deszcz. Dla osoby, której wiecznie jest zimno i kiedy tylko jest okazja grzeje się suszarką, są to warunki prawie ekstremalne.

2a

 

Musiałam rozebrać się do kostiumu żeby wcisnąć się w piankę i docieplacz. A samo ich ubieranie to dopiero jest jazda bez trzymanki. Nie mam jeszcze skompletowanego własnego sprzętu. Miałam szczęście, bo trafiłam na odpowiedni rozmiar- kolega męczył się ponad pół godziny, a okazało się, że jednak się nie dopnie- musiał zacząć zabawę od początku… A co do sprzętu- jak zwykle musiałam się wyróżnić i tym razem furorę zrobiły moje nietypowe skarpetki nurkowe. No cóż, przynajmniej byłam pewna, że nie zgubią mnie pod wodą :)

2b

Wspomagając się gorącą herbatką czekałam aż moi partnerzy nurkowi ogarną swój i mój sprzęt i coraz bardziej dopadała mnie myśl, że może jednak zrezygnuję- nie byłabym jedyna. W końcu ruszyliśmy w stronę zejścia do wody. Było mi ciasno, miałam trudności w oddychaniu przez dopasowaną piankę i czułam, że jest mi coraz zimniej. A co dopiero będzie w wodzie która znacznie lepiej przewodzi ciepło i wychładza ciało 20 razy szybciej niż powietrze? I ta myśl która tak często mnie dopada: „Julita! Coś ty znowu wymyśliła? Na co ci to wszystko. Mogłaś leżeć pod kocykiem i czytać książki”. Oj wielokrotnie słyszę takie myśli w swojej głowie. Ale nie potrafiłam zrezygnować. Chłopaki wsadzili mnie do wody, podopinaliśmy sprzęt, założyliśmy maski…

ZDJECIE

Zanurzenie… Pierwszy podwodny wdech… Słyszę ciszę! Wydech… Bąbelki… Jestem taka lekka… Czułam jak w moją twarz wbijają się tysiące szpilek- na pewno znacie to uczucie, gdy wychodzicie na mróz. Zanurzaliśmy się coraz głębiej. Woda tym razem nie była zbyt przejrzysta, ale dzięki temu panowała tam aura tajemniczości i baśniowości. Z dala dostrzegałam czarne kształty, które przy zbliżeniu zamieniały się w lustra i zatopione samoloty. Czułam się jak eksplorator tego niezwykłego miejsca. W pewnym momencie skupiłam się na wirujących w wodzie pyłkach. I kompletnie zatraciłam poczucie świadomości, przez moment byłam jedną z tych wirujących cząstek. Byłam TYLKO ja i liczyło się TYLKO teraz. I właśnie dla tej krótkiej chwili warto było zejść pod wodę!

Wynurzyłam się zmarznięta ale jaka spełniona i szczęśliwa!

2d
Jeśli coś kochamy robić, jeśli zależy nam na czymś, to jesteśmy w stanie przezwyciężyć swoje słabości i przyzwyczajenia. Czasem warto opuścić wygodne i bezpieczne miejsce, zrobić coś co nie jest do końca komfortowe, ale może dać nam chwile szczęścia i satysfakcję, jakich nie zaznamy tkwiąc ciągle w tym samym punkcie.

Podoba Ci się? Skomentuj!