Podróż to portal

 

Są takie decyzje w życiu które podejmujesz bez chwili zastanowienia.

Nie kalkulujesz ani nie rozważasz mocnych i słabych stron.

Po prostu… decydujesz się.

Dopiero z upływem czasu zaczyna docierać do ciebie na co w zasadzie się porywasz.

I nawet jeśli wydaje ci się to szalone, trudne, kosztowne to dążysz do tego.

Bo najzwyczajniej w świecie czujesz, że tak chcesz. Czytaj dalej Podróż to portal

Motywacyjny kopniak #2

Nawet, gdy przeżywasz chwile kiedy wydaje ci się, że twoje życie nie ma sensu i już nic dobrego cię nie spotka warto czekać…

Mam takich chwil bardzo wiele – może przez całą moją pokręconą sytuację życiową, a może każdy człowiek je ma – w końcu żadne życie nie jest idealne.

Kiedyś powiedziałam do R., że nie ma sensu w moim życiu. Że nie widzę powodu by być i w zasadzie to mogłabym zniknąć.

– Nie byłoby cię już.

Nawet twój bezsens nie miałby wtedy sensu.

Ale dopóki nie znikasz… dopóki jesteś…

Zawsze istnieje szansa, że ten sens odnajdziesz – powiedział R., mój mądry mężczyzna!

Z czasem szare dni zaczęły nabierać barw.

Życie było takie samo, nic szczególnego się nie wydarzyło.

Jednak ja dostrzegałam o wiele więcej niż wtedy, gdy wszystko wydawało mi się bez sensu.

Najlepiej jest nam wśród chwil radosnych, beztroskich. Warto na takie czekać.

Zazwyczaj widzimy szczęście w swoich dalekich planach, w myślach „kiedyś będę, kiedyś zrobię…”

Lecz myśląc o tym co jest teraz… skupiamy się zbyt bardzo na wadach.

Zapominając o tym co mamy i jakie dobra duchowe i materialne nas otaczają.

Do słów mojego R. dodałabym:

Sens istnieje w nas samych.

W żadnym innym miejscu do nie odnajdziemy…

Wirtualne światy

Czy myśleliście kiedyś o tym, że choć wszyscy żyjemy na tej samej planecie, to istniejemy w zupełnie różnych światach?
Każdy próbuje nadać sens swemu światu. Żeby miał on po co istnieć. A może przede wszystkim, aby trzymać go w garści i pilnować by nie rozpadł się na kawałki.

Zapanowała moda na pokazywanie tylko pięknej części naszych światów. Każdy chętnie obnaża swoje sukcesy i radości. W internecie widzimy zdjęcia ładnie ubranych mężczyzn i kobiet z perfekcyjnymi fryzurami i makijażami. Mało kto mówi o tym, że nie ma ochoty rano wstawać z łóżka, albo że jest mu źle bo zarabia zbyt mało lub nie wygląda tak jak by chciał. Ukrywamy swoje słabe strony. A kiedy jest naprawdę źle jeszcze bardziej zamykamy się w swoim świecie hermetycznie.

Nie wierzcie w to.

Uśmiechnięci ludzie na zdjęciach też bywają smutni.

Ładne laski szykują się kilka godzin by zrobić kilkanaście fotek i wstawić jedną najlepszą na pokaz dla wszystkich.

Fajne miejsca w których bywają ludzie okupione są wyrzeczeniami i ciężką pracą.

Ludzie sukcesu zmagają się z ogromną presją otoczenia i czasu.

Z jednej strony jest to bardzo dobre, że inni dzielą się głównie pozytywnymi aspektami swego życia.

Bo wyobrażacie sobie przeglądać social media i widzieć tam tylko komunikaty w których narzekamy?

Cały czas zastanawia mnie przypadek Esseny O’Neill. Młoda Australijka była gwiazdą Instagrama i Facebooka. Zarabiała mnóstwo pieniędzy pokazując jak wspaniałe życie prowadzi. W końcu wyznała prawdę w jaki sposób działała i jak bardzo ją to przytłaczało. To co pokazywała w sieci było sztucznie wyimaginowane.

„Pamiętajcie – nie wierzcie w to, co widzicie w sieci. Ludzie desperacko pragnący Waszego uznania i zazdrości, nie tylko ci sławni, są często po prostu nieszczęśliwi i bardzo niepewni siebie. Nie warto się z nimi ścigać. Ci z naprawdę udanym życiem zajmują się tym życiem, a nie reklamowaniem go na Facebooku czy Instagramie” – pisała O’Neill.

 

Za każdym razem kiedy byłam radosna przeglądając social media znajdowałam tam rzeczy, które jeszcze bardziej pozytywnie wpływały na mój nastrój. Jeżeli jednak miałam słabszy dzień dłuższe przebywanie na facebooku sprawiało, że czułam się jeszcze gorzej.

Czasami mam ochotę wykasować wszystkie swoje konta i profile.

Ale mój profil to już chyba część mojej osoby.

Jako fanka science fiction stwierdzę więc, że powoli my – ludzie – zaczynamy przenosić się do światów wirtualnych.

 

Trzy słowa

Są takie dni kiedy budzisz się rano i namiętnie wpatrujesz w sufit.

 

Przeświadczenie, że już dawno powinieneś być na nogach zwiększa beznadzieję którą odczuwasz.

 

Nie chce ci się wstawać do pracy, szkoły.

 

Bo po co, na co.

 

W zasadzie, to czujesz, że nic cię nie cieszy.

 

Zastanawiasz się po co żyjesz, a nawet dlaczego.

 

Zaczynasz odczuwać dziwną niechęć do rzeczy, które kiedyś tak bardzo lubiłeś.

 

Mógłbyś mówić godzinami o tym, jaki perfidny stan właśnie przeżywasz.

 

Potrzebny też raczej nikomu nie jesteś.

 

I wtedy nadchodzi czas na trzy słowa:

 

„Ja pierdolę kurwa”

 

 

 

Później wstajesz, ubierasz się.

 

W łazience nawet nie patrzysz sobie w oczy.

 

Wychodzisz.

 

Idziesz do auta.

 

Słyszysz ptaki, a wiatr smaga cię lekko po policzku.

 

Jacyś ludzie sprzątają trawnik.

 

Wsiadasz, odpalasz silnik.

 

Widzisz nieznajomych ludzi, każdy z nich mający swoją historię.

 

Patrzysz na chmury i słońce, które przez nie przeziera.

 

W radio sączy się przyjemna muzyczka.

 

Zatrzymujesz się na światłach.

 

Jakiś starszy pan w bordowym kapeluszu uśmiecha się do ciebie.

 

„Ja pierdolę kurwa, życie fajne jest”


Trzeba o tym sobie czasami przypomnieć…

 

Sztuka tracenia

Każdy z nas zna ten stan. Kiedy robi coś szalonego, fantastycznego, jedynego… takie momenty napędzają nas do życia. Emocje żyją jeszcze długo po wszystkim. Dla mnie jest to chwila po lądowaniu na paralotni. Kiedy to, co przed chwilą się działo zaczyna wydawać ci się nierzeczywiste.

 

„Wystarczy, że raz doznasz lotu, a będziesz zawsze chodził z oczami zwróconymi w stronę nieba,
gdzie byłeś i gdzie pragniesz powrócić.”
Leonardo Da Vinci

 

 
A samo życie? Wszelkie sprawy są tak bardzo ulotne. Snujemy plany, marzenia, wyznaczamy cele. A nasze istnienie jest takie kruche. Kiedy o tym myślę, jeszcze bardziej doceniam to co mam, a przede wszystkim to, kogo mam obok siebie. I nawet mimo swojej nieuleczalnej choroby uważam się za wielką szczęściarę.
 
Oczywiście mogłabym skupiać się na tym, co z moim życiem jest nie tak. Nawet czasami to robię. Ale wolę uświadamiać sobie, o czym mogę decydować i na co wpływać. Niektórzy nawet takiej możliwości nie mająi! I nie chodzi o to, aby pocieszać się tym „że inni mają gorzej”. Chodzi bardziej o to, aby w swojej obecnej życiowej sytuacji dostrzegać te z pozoru niezauważalne kwestie, które nadają sens twojemu byciu. W takiej sytuacji i w takim miejscu w jakim właśnie teraz jesteś.
 
Ludzie robią się zgorzkniali, bo nie dostrzegają tych niuansów. I gorzknieją jeszcze bardziej kiedy okazuje się, że nie zrobili czegoś a jest już za późno. Chciałabym żeby prawdziwe było stwierdzenie, że nigdy nie jest za późno. Ale czasami jest. Bo coś lub ktoś odchodzi bezpowrotnie.  
 
Być może kiedyś choroba nie pozwoli mi na to bym dalej mogła latać. Ale nic i nikt nie zabierze mi tego, że byłam tam w chmurach całkiem sama i pociągając za linki kierowałam swoim życiem najpiękniej jak mogłam w tamtej chwili.
 
Da Vinci powiedział, że jeśli raz doznasz lotu zawsze będziesz chciał powrócić w niebo. Chciał. Nie zawsze będziesz mógł. Dlatego póki możesz powracaj tam jak najczęściej…

 

fot.Ewelina Perełkiewicz

 

 

Sposób na zimową chandrę

Zima to taki czas, kiedy większość z nas się rozleniwia. A nawet można usłyszeć od innych, że człowiek skapcianiał przez ten brak słońca. Aby się przed tym uchronić świetnym sposobem jest robienie czegoś, co sprawia nam czystą przyjemność. Jeśli nie wiecie co to może być, pomyślcie co lubiliście robić jako dzieci – przypomnienie i zrobienie takiej czynności daje mnóstwo frajdy!

Pamiętam swój globus – miał lekko zżółkniętą mapę, bo liczył więcej lat niż ja. Tak jak chyba każdy dzieciak uwielbiałam nim kręcić, przykładać palec i mówić gdzie będę mieszkać gdy dorosnę. Zazwyczaj był to któryś z oceanów, więc globus kręcił się dalej. Dzięki tej zabawie poznawałam świat, próbowałam dowiedzieć się czegoś więcej o tajemniczych miejscach na których zatrzymywał się mój palec – a łatwo nie było w erze bez internetu.

Dziś odpaliłam mapę świata w sieci i w ten zimowy wieczór sprawdziłam w jakich miejscach na świecie jest dziś wymarzona, wysoka temperatura. Poniosło mnie aż do Australii. Dzisiaj można studiować topografię terenu, ale też wykonywać wirtualne spacery po danych miejscach. Odwiedziłam Brisbane aby na uroczej plaży popatrzeć na wielkomiejski krajobraz i zachwycić się drapaczami chmur.

5

 

Zrobiłam wycieczkę po wszystkich mostach Brisbane, które tak mnie fascynują!

4

 

Później wzdłuż wybrzeża Morza Koralowego udałam się na północ na Tęczową Plażę Rainbow Beach. Wyobrażałam sobie, że latam nad nią na paralotni. Swoją drogą we wrześniu kawałek tej plaży zapadł się i został pochłonięty przez morze. Dziura wielkości boiska piłkarskiego wciągnęła samochód i dwie przyczepy kempingowe. W Australii wszystko chce cię zabić – nawet plaża.

2

 

I aby nie słyszeć już więcej, że brakuje mi słońca zawitałam na Słoneczne Wybrzeże Sunrise Coast.

Już mi lepiej, już mi cieplej.

3

Czy wiesz, że już sama myśl o ciepłych miejscach sprawia, że lepiej znosimy chłód? Według badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Portsmouth już samo wyobrażanie sobie czegoś ciepłego zmniejsza subiektywne odczuwanie zimna.

 

Fotografie pochodzą z serwisu społecznościowego

Czarna magia świąt

Święta to dla wielu osób okres bardzo stresujący. Często, zamiast radości i rodzinnej atmosfery czujemy frustrację i zmęczenie. Mało tego. Bywa i tak, że bożonarodzeniowe spotkania są dla nas przymusem.

Pod koniec roku jesteśmy przeciążeni – pracą, całorocznymi wydarzeniami, niefajną aurą pogodową. Przygotowania do świąt wymagają od nas dodatkowych nakładów energii.

 

Zawsze zastanawiałam się nad tą przedświąteczną pogonią. Każdy z nas wie jak to jest… najpierw solidne zakupy, dźwiganie tych cięzkich toreb, ciągle myślenie co jeszcze potrzeba… W międzyczasie kalkulowanie wydatków, zastanawianie się co kupić bliskim na prezent. I te myśli jak będzie w tym roku… bo coś tam w rodzinie nie gra. Porządki, zakupy… O jeszcze choinkę trzeba kupić. Pierogi ulepić. Nagle okazuje się, że czegoś nie ma – kolejna wyprawa do sklepu. I takie koło aktywności wciąż się kręci… Jeszcze karp! Szybko, bo w tamtym roku wykupili wszystkie i był sum zamiast karpia. I już w sam dzień wigilijny od samego rana pęd jeszcze większy… No bo tyle do zrobienia. Powoli zaczynasz czuć ten klimat. Lekkie poddenerwowanie i towarzysząca mu jakaś podniosłość. Stół już prawie nakryty. O nie! Kolejny stres… Sianka pod obrus nie ma… Dobrze, ża masz szynszyla i zgodnie z świątecznym przekazem dzieli się z tobą odrobiną suszonych ziółek.

 

I chwila najważniejsza… Wszyscy gromadzą się wokół stołu. Twoi bliscy… Na stole leży opłatek. To ten moment dla którego było to wszystko. Choć dla niektórych, to tylko już ostatni etap, aby w końcu skosztować pyszności, które leżą na stole. Podchodzisz do swoich bliskich, patrzysz im w oczy. Wyznajecie sobie to, co jest dla was najistotniejsze i najważniejsze. Dzielicie się tym co najlepsze… Dziękujecie i jesteście wdzięczni…

 

Często jednak prawda jest taka, że patrzycie sobie w oczy i czujecie się zmieszani. Bo w zasadzie, to nie pamiętacie, kiedy sobie w te oczy patrzyliście. I jakieś takie obce wam się one wydają. Czego sobie można życzyć? Bo albo mówimy sobie o tym na co dzień, albo w zasadzie powtarzamy automatycznie „zdrowia, miłości i pieniędzy”. I kiedy już tak z wszystkimi sprawę zakończycie możecie w końcu odetchnąć z ulgą i zacząć jeść wigilijny barszcz, czy tam pierogi.

 

Dlaczego święta budzą w nas dwuznaczne uczucia?

Dzieje się tak, ponieważ czekamy na święta, bo założyliśmy sobie, że to będzie idealny czas na odbudowanie więzi z bliskimi. Na poświęcenie czasu dziecku, które zaniedbywaliśmy cały rok. Na okazanie uczuć żonie z której zdaniem nie liczyliśmy się podczas podejmowanie ważnych decyzji. Wydaje nam się, że w ciągu jednego wydarzenia rozwiążemy wszystkie nasze problemy. Czasami nawet mamy nadzieję, że sam fakt, że ono nastąpi sprawi, że wszystko się naprawi. Bo przecież święta są takie prorodzinne, więc sam świąteczny klimat sprawi, że znowu staniemy się wzorcową rodziną i nasze więzi odżyją.

 

Jak jeden dzień może zmienić cały rok pracy? Z drugiej strony ktoś mógłby powiedzieć, że czasami jeden dzień może zmienić wszystko.

 

Jest w tym trochę prawdy. Magia świąt – nie bez powodu istnieje taki termin. Chodzi o to, że przed świętami ogarnia nas wszystkich przyjemne podniecenie, namiastka szczęścia i tacy jacyś łagodni bardziej jesteśmy. To takie modelowanie – udziela nam się nastrój innych ludzi – lampki w gablotach sklepowych, świąteczne melodyjki emitowane w każdym radio, śnieg który kojarzy nam się z beztroskim dzieciństwem i jazdą na sankach – to wszystko wpływa na nas pozytywnie.

 

Sytuacja kiedy małe dziecko zaczyna płakać, bo widzi inne płaczące odnosi się wtedy też do nas – emocje innych przechodzą na nas samych, a emocje przed świętami – trzeba przyznać – są bardziej pozytywne niż w innym czasie. I właśnie tacy pozytywnie nastrojeni zasiadamy do wigilijnych stołów pełni nadziei, że nasze życie rodzinne i osobiste ulegnie poprawie właśnie dzięki tym świętom.

 

I czasem faktycznie tak się dzieje. Klimat świąteczny udziela się przecież naszym bliskim. Zaniedbywana żona przychylniej patrzy na swojego męża, dostrzega więcej pozytywnych cech w nim samym. Dzieciom też wydaje się on być bardziej tatusiowy – no bo przecież jest, kupił prezenty i w końcu poświęcił im kilka chwil uwagi. Magia świąt działa.



Odpowiedzmy sobie jednak na jedno pytanie. Po świętach wraca codzienność a wraz z nią wszystkie niewygodne myśli, niespełnione potrzeby i pragnienia. Chwilowe fałszywe poczucie poprawy sytuacji znika z naszej świadomości zostawiając jeszcze większą frustrację w nas samych. Co wtedy robić? Czekać na kolejną magię świąt?

Konkurs – wygraj Jedyny Taki kalendarz

Święta i Nowy Rok, to czas kiedy większość z nas zwalnia tempo życia, zastanawia się nad swoim dotychczasowym życiem i planuje co zrobi, zmieni i osiągnie w przyszłym roku.

Nowy Rok to doskonały czas do tego, aby coś zmienić. Nie bez powodu właśnie wtedy podejmujemy postanowienia. Zostawiamy Stary Rok a z nim chcielibyśmy porzucić złe nawyki, destrukcyjne myśli, niechciane uczucia. Dla wielu Nowy Rok jest symbolem szansy na odmianę dotychczasowego życia.

Według mnie każdy dzień jest dobry, aby wprowadzać nowe postanowienia, plany i cele w swoją codzienność. Tak naprawdę Nowy Rok jest dobrym motywatorem do tego, aby to zrobić.

Chcę Was zachęcić do tego, abyście tworzyli plany i cele, które spowodują, że Wasze marzenia się spełnią. Aby Was do tego zachęcić zapraszam do udziału w konkursie – wystarczy podzielić się swoim marzeniem. Osoby, które będą mieć te najbardziej ujmujące zostaną nagrodzone kalendarzami na 2016 rok, które dostałam od Fundacji Jedyna Taka.

Konkurs odbywa się na Facebooku na Juliczy.

Weź udział w konkursie!

 

Tak na marginesie, to wpisy na blogu nie są umieszczane każdego dnia, krótkie informacje i dawkę dobrej energii znajdziecie właśnie na facebookowej Juliczy – gdzie serdecznie Was zapraszam!

 

🌟🌟🌟 WYNIKI KONKURSU 🌟🌟🌟
Kalendarze na 2016 rok wygrywa:
Kasia Bogacka – za pozytywne planowanie, ale również docenianie tego co już było
oraz
Natalia Szostek – za przekonanie, że jeśli zadbamy o najważniejsze osoby i sprawy w naszym życiu, cała reszta ułoży się tak jak trzeba.

Serdecznie gratuluję i wszystkim życzę, aby Wasze noworoczne marzenia się ziściły!

 

Top 10 prezentów bez względu na płeć i gusta

Czyli co podarować na święta zamiast swetra z reniferem?

Nie wiesz czym obdarować swoich bliskich?

Oto lista najbardziej topowych upominków tego roku!

 

 1. Powerbank

aaa

Gadżet który podbija polski rynek. Inaczej bank energii albo przenośna bateria. Można zabrać ją ze sobą wszędzie i naładować telefon, aparat, tablet w każdej chwili. Dobry powerbank starcza na około 3 pełne ładowania smartfona.

 

Volta-High-Capacity-Portable-Power-Bank

 

Koszt 50-150 zł

 

2. Kostka neodymowa

 

sdasad

 

To nie są zwykłe metalowe kulki. Antystresowe, rozwijające kreatywność wkrecają każdego! Bawią się nimi dzieci i dorośli. Zobaczcie jakie cuda można z nich stworzyć:

 

 

 

cubo-com-216-esferas-magneticas-de-im-neodimio-neocube-3mm-654301-MLB20323453995_062015-O

 

A jeśli nie jest się na tyle cierpliwym by tworzyć skomplikowane struktury, można używać ich na inne sposoby. Jakie – to już zależy od waszej wyobraźni!

Koszt 40-60 zł

 

3. Kubek termos

laplaya-kubek-termiczny-dfd-044l

 

Przydatny w podróży, drodze do pracy, na uczelnię. Idealny dla zabieganych. Zapewni ciepłą kawę, herbatę, grzańca przez dobrych kilka godzin.

 

Koszt 30-100 zł

 

4. Metalowe lub kamienne kostki do napojów

 

kamienne-kostki-do-drinkow-9-szt-b-iext26194104

Idealne do chłodzenia napojów, nie tylko wyskokowych. Zdecydowanie dłużej chłodzą niż tradycyjne kostki lodu. Do tego cieszą oko ciekawym designem.

 

 

Metalowe_kostki_do_drinkow_[1037]_1200

 

Koszt 50-100 zł

 

5. Głośnik bluetooth

fea_01-02

Łączy się z telefonem, tabletem i tworzy przenośne centrum muzyczne. Idealny na wycieczkę, biwak. Ze względu na niewielkie rozmiary mieści się do plecaka i torebki. Można rozkręcić nim nawet małą imprezkę.

 

Koszt 100-800 zł

 

6. Lampa lawa

 

magmawciemnosci

 

Pasuje do każdego wnętrza, idealna alternatywa dla akwarium z rybkami. Stopniowo rozgrzewająca się masa w lampie hipnotyzuje każdego. Niezawodny antystresant.

 

stm505b4768a527620120920

 

Koszt 150-300 zł

 

7. Ballantines

61003_L

 

Dobry prezent dla każdego. Nawet, jeśli ktoś nie jest miłośnikiem tego trunku, zostanie posiadaczem suweniru który można podać dalej.

 

Koszt 40-60 zł

 

8. Scyzoryk multitool

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Przydatny dla mężczyzn jak i kobiet. Mały i podręczny. Ważne, aby nie miał zbyt wielu narzędzi, ale by wyposażony był w te praktyczne – nóż, korkociąg, szpikulec, nożyczki, piłę.

 

Koszt 50-300 zł

 

9. Skarpetki

 125b_marvel_superhero_crew_socks_2pack

 

Rzecz niezbędna dla wszystkich. Jak każdy wie, lubią ginąć w pralce, dlatego dodatkowych par skarpet nigdy za wiele.

 

Koszt 10-40 zł

 

10. Bon karta

wygraj-bon-do-perfumerii-sephora-o-wartosci-500zl-2_330x248_1

 

Rozwiązanie najmniej kreatywne, lecz najbardziej praktyczne. Możesz podarować bon na daną sumę do praktycznie każdej sieciówki – na kosmetyki, ubrania, sprzęt elektroniczny, akcesoria do domu.

 

Koszt – dowolny

 

Jedna sprawa jeszcze!

Polecam artykuł „Kupuj doświadczenia, nie rzeczy”. Możecie przeczytać go tutaj.

Pamiętajmy, że to momenty, a nie przedmioty dają nam szczęście. Żaden wypasiony gadżet nie zastąpi czasu jaki możemy poświęcić dla drugiej osoby. Oczywiście możesz kupić babci perfumy za 300 zł, ale możesz też ją zabrać na kawę i ciasto, by w spokoju poopowiadać co u ciebie. Jak myślisz – z czego bardziej się ucieszy?