Czy warto było jechać na drugi koniec świata?

Gdyby nasi obecnie rządzący widzieli całkowite zaćmienie Słońca to może cenne drzewa dalej produkowałyby dla nas tlen… To zjawisko uczy pokory – do siebie, innych, przyrody i świata.
Dziś mija dokładnie rok kiedy oglądałam całkowite zaćmienie Słońca. Ten fenomen na stałe odmienił moje życie i spojrzenie na świat. Ale zacznijmy od początku…

O co w ogóle chodzi z tym zaćmieniem?

Kiedy księżyc i planeta ustawią się w linii prostej do gwiazdy, jej światło zostaje przesłonięte i mieszkańcy planety mogą rozkoszować się zjawiskowym widokiem lub wykorzystywać je do manipulacji prostym ludem (jak na przykład Egipcjanie którzy podporządkowywali sobie ludzi, mówiąc im że bogowie zabrali Słońce za ich nieposłuszeństwo).

Planeta, gwiazda i księżyc – przepis wydaje się być prosty. Jak to więc możliwe, że Ziemia jest jedyną spośród wszystkich znanych planet w kosmosie na której występuje to zjawisko w takiej formie? Jowisz ma ponad 60 księżyców (!) a takie rzeczy jak u nas nie mają tam miejsca.

Okazuje się, że jest wiele warunków zapisanych w tej kosmicznej umowie drobnym druczkiem:

Księżyc w kształcie kuli (Wokół Marsa krążą Deimos i Fobos – księżyce o nieregularnym kształcie, które nie zakryją kulistej gwiazdy. Okazuje się że nie wszystkie księżyce są tak kuliste jak nasz)
Orbity księżyca muszą mieć odpowiedni kształt i usytuowanie, tak aby przecinały linię gwiazda-planeta (to tak jak z ludźmi – jest nas 7 miliardów i nie każdy z każdym się spotka, chyba że gdzieś ich życiowe drogi się przetną). Mamy to!
Odpowiednie rozmiary w odpowiedniej od siebie odległości – wielkość księżyca musi być dopasowana do odległości jakie dzielą go od gwiazdy i planety. Łatwiej pokazać to graficznie:

 

screenshot
(fot. Mathworks.com)

 

Powyższa symulacja przedstawia realne wielkości Ziemi, Księżyca i Słońca (tak, ta mała szara kropka na lewo od Ziemi to nasz Księżyc). Jak to możliwe że ta drobinka jest w stanie przesłonić tak gigantyczną gwiazdę?

 

1
(fot. Youtube)

 

Tadaaam! Sekret tkwi w odległości. Srebrny satelita, choć niepozornie maleńki, jest na tyle blisko Ziemi i na tyle daleko od Słońca żeby skutecznie zablokować promienie świetlne. Zjawisko można zaobserwować na… około 1% powierzchni naszej planety.

Dlatego właśnie pojechaliśmy do Indonezji (o czym krótko pisałam tutaj). Bo zaćmienie nie dość że występuję bardzo rzadko, to jeszcze tylko w ściśle określonych miejscach.

 

Takim oto sposobem 9 marca 2016 znaleźliśmy się na indonezyjskiej wyspie Sulawesi, centralnie na równiku, gdzie spaliśmy w namiocie.
DSC08770

Było survivalowo – w ponad 30 stopniowym tropikalnym klimacie, bez dostępu do łazienki, w miejscu świętym dla tamtejszych plemion – na pradawnym cmentarzu.

 

 

P1090508
Gdzie w tle jawiły się wulkany.

 

P1090532
A to nasza ekipa w komplecie gotowa na kosmiczne show.

 

 

DSC08951
Trudno to opisać, ale…

 

 

DSC08946


DSC08948-

W trakcie dnia nastaje noc, a na niebie widać czarną dziurę. Cały horyzont robi się czerwony, na niebie pojawiają się gwiazdy. Z psychologicznego punktu widzenia konstrukty i wiedza o dotychczasowym świecie jakie mamy w swoim umyśle upadają – od dziecka bowiem każdego dnia nasz mózg rejestruje, że jest dzień i noc, a podczas zaćmienia zostaje to zaburzone. W perspektywie dłuższego czasu zmienia się nasze myślenie o całym świecie i istnieniu. Każdy kto choć raz zobaczył zaćmienie przyznaje, że zachęca go to do przemyśleń nad swoim życiem, jego sensem. Jesteśmy szczęściarzami na skalę kosmosu – Jowisz ma prawie 70 księżyców, ale tam zaćmienie nie jest możliwe. W skali wszechświata taki układ można porównać do najbardziej zaawansowanego projektu stworzonego przez najlepszych inżynierów. Jedni nazywają to niezwykłym zbiegiem okoliczności, a inni dziełem boskim. Niech każdy odpowie sobie sam jak to postrzega.

Dla mnie była to ogromna lekcja pokory – jak mali jesteśmy w tym całym wszechświecie.

Koniecznie obejrzyjcie ten film:


Wracając do pytania czy warto było jechać na drugi koniec świata? Po stokroć tak! Mówią że to nie cel, ale droga do celu jest ważna. W tym przypadku cel przerósł wszelkie oczekiwania, a poprzedzające go trzy tygodnie jakie spędziliśmy na innych wyspach Indonezji były przygodą życia. Zobaczyć kolejne zaćmienie – to cel dla którego warto się starać.

Podróż to portal

 

Są takie decyzje w życiu które podejmujesz bez chwili zastanowienia.

Nie kalkulujesz ani nie rozważasz mocnych i słabych stron.

Po prostu… decydujesz się.

Dopiero z upływem czasu zaczyna docierać do ciebie na co w zasadzie się porywasz.

I nawet jeśli wydaje ci się to szalone, trudne, kosztowne to dążysz do tego.

Bo najzwyczajniej w świecie czujesz, że tak chcesz. Czytaj dalej Podróż to portal

Sposób na zimową chandrę

Zima to taki czas, kiedy większość z nas się rozleniwia. A nawet można usłyszeć od innych, że człowiek skapcianiał przez ten brak słońca. Aby się przed tym uchronić świetnym sposobem jest robienie czegoś, co sprawia nam czystą przyjemność. Jeśli nie wiecie co to może być, pomyślcie co lubiliście robić jako dzieci – przypomnienie i zrobienie takiej czynności daje mnóstwo frajdy!

Pamiętam swój globus – miał lekko zżółkniętą mapę, bo liczył więcej lat niż ja. Tak jak chyba każdy dzieciak uwielbiałam nim kręcić, przykładać palec i mówić gdzie będę mieszkać gdy dorosnę. Zazwyczaj był to któryś z oceanów, więc globus kręcił się dalej. Dzięki tej zabawie poznawałam świat, próbowałam dowiedzieć się czegoś więcej o tajemniczych miejscach na których zatrzymywał się mój palec – a łatwo nie było w erze bez internetu.

Dziś odpaliłam mapę świata w sieci i w ten zimowy wieczór sprawdziłam w jakich miejscach na świecie jest dziś wymarzona, wysoka temperatura. Poniosło mnie aż do Australii. Dzisiaj można studiować topografię terenu, ale też wykonywać wirtualne spacery po danych miejscach. Odwiedziłam Brisbane aby na uroczej plaży popatrzeć na wielkomiejski krajobraz i zachwycić się drapaczami chmur.

5

 

Zrobiłam wycieczkę po wszystkich mostach Brisbane, które tak mnie fascynują!

4

 

Później wzdłuż wybrzeża Morza Koralowego udałam się na północ na Tęczową Plażę Rainbow Beach. Wyobrażałam sobie, że latam nad nią na paralotni. Swoją drogą we wrześniu kawałek tej plaży zapadł się i został pochłonięty przez morze. Dziura wielkości boiska piłkarskiego wciągnęła samochód i dwie przyczepy kempingowe. W Australii wszystko chce cię zabić – nawet plaża.

2

 

I aby nie słyszeć już więcej, że brakuje mi słońca zawitałam na Słoneczne Wybrzeże Sunrise Coast.

Już mi lepiej, już mi cieplej.

3

Czy wiesz, że już sama myśl o ciepłych miejscach sprawia, że lepiej znosimy chłód? Według badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Portsmouth już samo wyobrażanie sobie czegoś ciepłego zmniejsza subiektywne odczuwanie zimna.

 

Fotografie pochodzą z serwisu społecznościowego